

krawędź bieli
zawsze
gdy jesteś w swoim świecie
dłonie przytulają mocniej
gestem i mową umysłu najprościej
chwilą - wyrazić pragną wszystko
i słów nie potrzeba gdy tak blisko
usta pocałunkiem mówią
roziskrzone oczy każdy gest śledzą
przymknięte tą chwilą
jeszcze więcej mówią
i wciąż bez lęku dotyk czują
nawet to - czego już nie widzą
ciągle jeszcze w bieli
powoli wiatrem znikam w czerni
w odcieniu - głębokiego wejrzenia
znowu podnoszę pierwsze
słowo
najważniejsze
--------------------------------------
każdego dnia bądź mi
jak zawsze...
i jesteś - nienasyceniem moim
perłą oczu dotknięć
do ciebie
odmierzam kroki
wciąż nowe i nowe
w połączonym spojrzeniu
we mnie nadchodzisz
światem całym
i dziś jak co dzień
radują twoje dłonie
o poranku aromatem kawy
radością wejrzenia w ciebie
przytulam - jak umiem najlepiej
myślą mową uczynkiem
i zaniedbaniem
kocham
-------------------------------------
lęk oczu... niepokój ust
kładzie słowo cień na zdanie
przymknięcie oczu ujawnia
że widzisz coś jeszcze
uśmiechem wypowiedziane
milczenie tych słów
unosi żal
gdy leci anioł
dobrze wie
że zabolą
końcówki skrzydeł
wśród morza łez Boga
które ma nad światem
widzę te które ma nade mną
bo jak rozkwitać
tak również gasnąć
można
przy swoim szczęściu
i... jestem
trzecim
gwoździem
w stopach Zbawiciela
---------------------------------------------
spojrzenie
głodnych kamieni
nie ucz latać
kamienie w locie
próbują
naśladować anioły
anioły w locie
próbują
złapać oddech
raz jeszcze
by powiedzieć
kocham
--------------------------------------------
lazurowy świt oczu
codzienność
to łapanie chwil
które sobie cenisz
by żyć
doznania skłaniają
do ciągłego kosztowania
pocieszenie
pobudza do dalszej drogi
by nie wystudzić serca
warkoczem słów
zaplata się najpiękniej
widzieć człowieka
jest dobrze tak - by czasem
nie przybić mu rąk
dotykiem skrzydeł mów
sercem wyszeptaj
otwarte dłonie
-------------------------------------